Social media

Facebook
Instagram
  • English

Granica Laos-Wietnam

Granica Laos-Wietnam

 

Postój na granicy Laos-Wietnam

Przemieszczając się z Wientian do Hanoi autobusem, czeka nas przeprawa przez granicę lądową w Nam Phao Intl. Checkpoint. Poza samym autobusem, w którym całą drogę się leży, jest to największa „atrakcja” podczas podróży. Na granicę wyjazdową z Laosu dojeżdżacie o 2:00 w nocy, a granica otwierana jest dopiero koło 7:00-7:30. W związku z tym autobus stoi 5h w środku nocy, a wy czekacie/śpicie. Oczywiście razem z wami czeka też kilkadziesiąt innych autobusów. Gdy przychodzi godzina 7:00 wszędzie jest pełno ludzi i jest niesamowity chaos. Toaleta na granicy Laos-Wietnam jest płatna. Zostawcie sobie kilka laotańskich drobniaków, jeżeli chcecie przemyć twarz albo umyć zęby. Na granicy są też małe restauracje połączone ze sklepami, gdzie można zjeść coś ciepłego (głównie zupę), albo chociaż kupić jakaś przekąskę. Oczywiście nie liczcie na to, że dadzą wam tam menu albo będą rozmawiać po angielsku.

 

Granica Laos-Wietnam
autobusy czekające na granicy

 

Formalności na granicy laotańskiej

Na granicy Laosu trzeba, tak samo jak w Tajlandii, razem z paszportem oddać karteczkę, którą otrzymało się na wjeździe do Laosu. Mi została ona przypięta spinaczem przez laotańskich celników do strony z wizą w paszporcie, więc tym razem udało mi się jej nie zgubić. Przy okienkach jest bardzo duże zamieszanie, duże kolejki i oczywiście wszyscy się pchają. Jako obcokrajowcy nie macie praktycznie szans na dopchanie się. Nawet jeżeli się stanie bezpośrednio przed okienkiem to celnicy biorą paszporty od lokalsów. Najlepiej jest trzymać się osoby z autobusu, która zajmuje się organizacją. Ta osoba zbierze od wszystkich pasażerów paszporty i sprytnie przeciskając się przez tłum odda je wszystkie razem celnikowi do kontroli. Później wyczytując kolejno imiona, celnik odda je wam bezpośrednio do rąk, więc trzeba czekać przy okienku.

 

salty.travels
granica wietnamska

 

Formalności na granicy wietnamskiej

Kolejny etap to przejście ok. 1km przez ziemię niczyją pomiędzy granicą laotańską a wietnamską. Odcinek ten trzeba pokonać na piechotę (ok. 15 min.). Na granicy wietnamskiej kazano nam zabrać z autobusu plecaki i z nimi załatwiać formalności. O dziwo na granicy wietnamskiej żadnych kolejek ani żadnych lokalsów nie było. W okienku był tylko jeden celnik, który po uzbieraniu wystarczającej liczby paszportów szedł gdzieś na zaplecze powbijać w paszporty wizy. Wtedy okienka były puste i trzeba było czekać. Celnik przy sprawdzaniu paszportu prosi też o opłatę za serwis w wysokości 1 USD. Nie jestem do końca pewna, czy to jest jakoś prawnie uregulowane. Nigdzie nie była wywieszona taka oficjalna informacji (tak jak w Laosie). W naszym przypadku Alex nie miał dolarów przy sobie, więc celnik go po prostu puścił.

Jeżeli z jakiś powodów nie będziecie mieli kupionej e-wizy i będziecie musieli na granicy za nią zapłacić (np. za okazaniem promesy), to przygotujcie się na brak reszty. Celnicy nie mają kasy, więc pieniądze muszą być wyliczone. Jest to trochę problematyczne, ponieważ ani dolarów ani euro nie da się na granicy wymienić na wietnamskie dongi. W prowizorycznym kantorze, do którego będą kazali wam iść przyjmują tylko laotańskie kipy i tajskie bahty. Doświadczyłam dokładnie takiej sytuacji i w pewnym momencie stałam jak dziecko z banknotem 100 USD w ręce na granicy i nie miałam pojęcia co dalej… Na szczęście jeden Azjata, który z nami jechał w autobusie wiózł ze sobą plastikową reklamówkę pełną gotówki. Bez problemu wymienił mi za autobusem dolary na dongi. Dlaczego przekraczałam granicę z promesą a nie e-wizą i jak ogólnie wyglądają regulacje wizowe w Wietnamie pisałam tutaj.

 

salty.travels


iVisa.com

POWIĄZANE WPISY, KTÓRY MOGĄ BYĆ DLA CIEBIE INTERESUJĄCE: 

e-wiza do wietnamujak dojechać z Wientian do Hanoi


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *